środa, 3 września 2014

* LUBITEL *


Jakiś czas temu, idąc na miejski targ warzywny, pomiędzy marchewką i jabłkami zauważyłam coś, co zdecydowanie nie było warzywem. Po blisko kwadransie debatowania, kręcenia czym dało się pokręcić oraz sprawdzania czy to, co ma się poruszać, faktycznie się rusza, zostałam właścicielką stareńskiego, dwuobiektywowego Lubitela - model 166 Universal :) Otoczony troską aparat, za który zapłaciłam śmieszne  (tak po prawdzie) pieniądze, wrócił ze mną do domu i został gruntownie oczyszczony. A uwierzcie mi, czyścić było w nim co, ponieważ ostatnie kilka-kilkanaście lat przeleżał niepotrzebny na strychu. Możecie więc wyobrazić sobie, jak wiele patyczków higienicznych zużyłam, próbując dotrzeć we wszystkie jego zakamarki i z jakim pietyzmem czyściłam (niezarysowane!) soczewki. Jedyną usterką tego stworzenia była obluzowana klapka (jedna z czterech), z której zbudowany jest komin. Jedyną! Kilkanaście lat na zakurzonym strychu, wcześniej zapewne częste użytkowanie, a stan techniczny niemalże idealny. Po doprowadzeniu go do ładu pozostaje przekonać się (już niebawem) czy komora filmowa jest szczelna i nie doszło do żadnego prześwietlenia. Wygląda jednak, że szczelność jest zachowana. A ja bardzo się cieszę.


O ile jednak zanim zacznę ambitniej z nim pracować i wyciągać moje modelki na "szybkie, analogowe sesje" (bo analog i ograniczona liczba klatek na filmie uczy pokory bardziej, niż jakikolwiek aparat cyfrowy) postanowiłam wykorzystać go jako gadżet. W roli modelki, ponownie, Marta. Znów trochę inaczej, niż zazwyczaj...







***
modelka: Marta Bejma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz