Kilka tygodni temu, ciesząc się jak dziecko z powodu nowego nabytku, wyciągnęłam na zdjęcia Olę... Ola, czując się dziwnie, ale będąc modelką do zadań specjalnych, odważnie paradowała w białych rajstopach po głównym kampusie UW, stukając obcasami, wymachując koronkową parasolką oraz wzbudzając wśród gawiedzi żywe zainteresowanie. Zresztą, biorąc pod uwagę jej nogi i ogólną urodę, specjalnie mnie to nie dziwiło...
Siebie z kolei uważam z jednej strony za ubraniowego "chomika" (gromadzę na potęgę, nawet jeśli od momentu zakupu do faktycznego użycia mija kilka miesięcy), z drugiej - w tym "chomiczym" szaleństwie jest metoda. Są bowiem rzeczy, które da się sensownie wykorzystać raz, bo potem nie ma sensu powielać pomysłów. Lolicia sukienka została wykorzystana, minęło trochę czasu i nadszedł moment, żeby zrobić kolejny "porządek w sesyjnej szafie", część rzeczy upłynnić i zdobyć nowości. Transakcja została zawarta, "coś nowego" czeka na swój coming out, a - jeszcze korzystając z okazji - postanowiłam ową czarno-białą ślicznotką się nacieszyć. Osobiście (o czym z przyzwoitości pisać nie będę) oraz na jeszcze jednej modelce. Tym razem przy współudziale dwóch innych Agnieszek i tym razem nie tak niewinnie, jak poprzednio :)
***
Tak było!
***
modelka: Agnieszka Augustyn
wizaż: Agnieszka Wojtera
fotografia, stylizacja: Agnieszka "Frustra" Młynarczyk










bardzo podoba mi się połączenie tej uroczej sukienki z lakierowanymi butami :) a zdjęcia jak zwykle przepiękne :)
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję :) osobiście podziwiam samozaparcie Agnieszki, która dzielnie w nich kroczyła, mając stópkę o numer mniejszą :) ale była uparta, żeby w nich wystąpić :D
Usuń