Od niepamiętnych czasów prześladuje mnie prerafaelicka "Ofelia" w redakcji Johna Millaisa. Prześladuje i prześladować będzie jeszcze długo, ponieważ marzę o tym, by znaleźć dokładnie taki sam wodny zakątek, uszyć dokładnie taką samą suknię i wrzucić do wody tak samo piękną modelkę. Nie chodzi mi bowiem o oddanie "ogólnego nastroju", ponieważ utopić modelkę może każdy i wszędzie. Chodzi o magię tego obrazu, o jego kompozycję, strukturę tkaniny, z której "uszyta" została suknia modelki, roślinne horror vacui. Czym innym jest inspiracja, a czym innym rekonstrukcja. A moje historyczno-sztucze zapędy każą właśnie rekonstruować, a inspiracje zostawiać innym. Poza tym zawsze zachwycało mnie to, że zrekonstruować daną scenę można raz - nie da się bowiem zrobić serii rekonstrukcji danego malowidła czy zdjęcia. Rekonstrukcja odtwarza, tworzy-na-nowo, ale zgodnie z wzorcem. Toteż - tak, tego lata miałam możliwość wrzucić kilka modelek do wody. "Ofelii" natomiast nie zrobiłam.
Najbliżej pierwowzoru udało nam się zbliżyć razem z Aleksandrą. Modelką, którą uwielbiam, która zawsze staje na wysokości zadania i na którą zawsze mogę liczyć, nawet w najbardziej dziwacznym pomyśle.
A więc.
Próba pierwsza...
Byłoby łatwiej, gdyby nie padał deszcz, a niebo nie byłoby zasnute szarością.
Ale - jest to jakiś progres :)
***
modelka: Aleksandra Niewiadomska
fotografia, stylizacja: Agnieszka "Frustra" Młynarczyk










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz