piątek, 10 maja 2019

Okultyzm nowoczesny

Nigdy chyba tak do końca nie miałam, jako kobieta, swojego "typu faceta". Nigdy nie podkochiwałam się w żadnym aktorze, nie robiłam ołtarzyków, ani nie trzymałam zdjęć w szufladzie łóżka. Oczywiście, są mężczyźni przystojni bardziej, przystojni mniej, przystojni w sposób ewidentny i przystojni w sposób kompletnie nieestetyczny - ot, po prostu coś w sobie mają.

Ale będąc szczerą to nie wiem, co konkretnie w kimś mi się podoba. Raz jedno, raz drugie. Może blondynów nie bardzo lubię, to jakiś pewnik. Ale znów - to za dużo powiedziane, bo kilku znam i czasem sobie myślę, że Tomasz powinien pojechać w delegację :D Ale nie wiem. Z tymi facetami jest różnie. Poza tym prościej morfują, bo mi broda jakoś rosnąć nie chce, a włosów ścinać mi szkoda. A tutaj hyc, po tygodniu zaczynają wyglądać bardziej "pierwotnie". Po trzech tygodniach jak drwale. Po dwóch miesiącach, jak wikingowie. I jeszcze zetną włosy, bo też im szybciej rosną i już sama nie wiesz, czy to ten sam koleś, z którym chodziłaś do klasy w liceum, czy jakiś miły pan 10 lat od ciebie starszy? 

Wszędzie pułapki.

Za to z kobietami jest prosto :D

Mam swój typ kobiety. I mówię to w kontekście czysto estetycznym. Wiem, jakie kobiety mi się podobają i jakie kobiety lubię fotografować. Roboczo, na własny użytek, określam ich urodę jako "ptasią". Chodzi w 90% o twarz. Sylwetka może być różna. Ale twarz musi być wyrazista. Musi mieć wyraźnie zaznaczone brwi i kości policzkowe. Być plastyczna. Powieki w pełni widoczne, oczy duże. Najlepiej, żeby twarz miała kształt trójkątny, choć bardziej liczy się profil, wtedy wszystko widać lepiej. Nos nieduży, prosty, ale ostry, wyraźnie zakończony, taki wręcz z czubkiem. Proporcjonalnie wystający podbródek. Usta nie tyle duże, co pełne. Wyraźna linia szczęki, granica pomiędzy głową i szyją. Niech widać pracujące ścięgna, jak to wszystko się napina. Sama słodycz. Lekko mroczna i bardzo charakterna.

Mając taką kobietę jako modelkę, wiem, że cała postprodukcja będzie czystą przyjemnością. Nawet, jeśli są jakieś niedoskonałości, bo zawsze są. Ale ten drapieżny, ptasi, mocny i wyrazisty wygląd, dodatkowo podkreślony fryzurą i makijażem, działa na mnie jak puszka z tuńczykiem na moje koty. Daj. Dajdajdaj, chcę. 

A jeśli dodatkowo wiesz, że nadajecie na tych samych falach i podobne rzeczy sprawiają wam frajdę, to nie ma nad czym dłużej się zastanawiać. Przeżywam renesans mojej domorosłej fascynacji okultyzmem, zbieram szpargały, a na ręku dziaram sobie kabalistyczne drzewo życia. Ona ma nową fryzurę, czerwoną szminkę i chodzi na co dzień w Killstarze. I wygląda w nim świetnie. Ok, robimy.

Bo dla takich kobiet warto przejechać pół Polski i spędzić brzydki, zimny weekend w Krakowie.

Cześć, oto Bogna <3










modelka: Bogna Halska-Pionka
make up: Katarzyna Paryła
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz