poniedziałek, 24 marca 2014

Pyrkon 2014

Kiedy pytają mnie: "czemu pojechaliście na Pyrkon?" odpowiadam: "nie wiem". 




Kto mnie zna ten wie, że nie jestem zwierzęciem festiwalowo-konwentowym:  nie jeżdżę na wielkie imprezy muzyczne czy tematyczne, chyba że odbywają się akurat w Warszawie lub na Śląsku. Ogólnie jestem domatorem ;) A raczej leniem, który lubi spokój, wygodę, a po wyjściu towarzyskim lubi - lekko po północy - wrócić do domu, wziąć kąpiel w wygodnej wannie i iść spać. 

Ale zmobilizowaliśmy się, pojechaliśmy i prócz odczucia typowych przywar wielkich zlotów muszę przyznać, że było miło i bardzo sympatycznie. Impreza ogromna, wymykająca się organizatorom (którzy chyba w dużej mierze postanowili nie przejmować się tym, co się dzieje), kulejąca, ale udana. Jadąc ze sztywną listą "czego chcę wysłuchać" oraz "w czym chcę koniecznie uczestniczyć" pewnie bym się zawiodła (20 tysięcy ludzi i sale wykładowe na 30 osób, to ci dopiero!), ale jako niedzielny turysta bawiłam się dobrze. A ogólne zmęczenie wynagrodził mi sam Poznań, którego wcześniej nie znałam, a który okazał się być pięknym (choć trochę rozkopanym) miastem, z uroczymi knajpkami, dobrą komunikacją oraz klimatem o wiele pozytywniejszym, niż inne wielkie miasta-wizytówki. Doliczając do tego bardzo przyjemny hostel, pyszną pizzę oraz zdobytą w konkursie Rebela grę planszową uznaję, że warto było :) 

były cosplaye
zmęczone cosplaye
ci źli
ci jeszcze gorsi!!!
były bohaterskie statki
w różnych wersjach
zarówno te mini
jak i całkiem konkretne  
byli znajomi
gry, dzięki którym było można wygrać inne gry
oraz gry tak po prostu, do pogrania
były rzeczy których celem jest upadek za biurko...
ogólnie dużo okazji do wydania całej wypłaty
bardzo dużo...
...jak nie na gry, to na pluszowe Cthulhu...
...i klocki Lego!
dużo...
więcej...
Jaruzelski...
...i roboty
...było gdzie się najeść...
wpadła też Ametist:)
Ach, i jeszcze dostałam od Tomka pięknego pluszowego nietopera!

A w maju planujemy wybrać się do Wrocławia, na 18. urodziny magazynu CD-Action :) Logistycznie na tę okazję też już jesteśmy zorganizowani. 

Pikachu, foursquare'uj się!

O dziesiątej rano w Poznaniu












czwartek, 6 marca 2014

Ametist

Wiosna wciąż nie chcę się ujawnić, a - jako stworzenie ciepłolubne - nie przepadam za zimnymi i wietrznymi plenerami. Efekty potrafią dać wspaniałe, ale z komfortem niewiele mają wspólnego, zaś według mnie spotkanie w plenerze (każde, nie tylko fotograficzne ;)) powinno być przyjemnością również pod kątem warunków atmosferycznych - ciężko się pracuje, co kilka minut robiąc przerwę na ogrzanie rąk, albo gdy wiatr pragnie urwać nam głowy.

Można jednak coś już plenerowo ugrać 
I ugrałyśmy conieco z Martą...
Dziewczyną, która przyjechała do mnie z bardzo daleka, pokonując kilkaset kilometrów.


I właśnie dla takich modelek warto marznąć i cierpieć niewygody :)







modelka, wizaż, stylizacja: Marta Bejma - Ametist
fotografie oraz funkcja przewodnika w terenie: Agnieszka 'Frustra' Młynarczyk 

ciąg dalszy nastąpi! 

środa, 5 marca 2014

Skruchy i erotyki

dla Ewy.

W innym tonie, bo o poezji. O poezji śpiewanej, bo ją lubię i doceniam bardzo. Tak samo jak lubię szanty. Dobrych parę lat temu w Warszawie przy ul. Kolejowej była świetna knajpa szantowa, Czarna Perła. Rubaszna i ze statkiem wewnątrz. Teraz chyba dalej jest, tylko "profil" zmieniła...  

Ale nie o szantach miało być,
a o poezji.

Kaczmarskiego lubię szczególnie. Kaczmarskiego i Gintrowskiego. Łapińskiego również, ale bardziej przywiązuję się zawsze do głosów, niż do nut. Muzyk ze mnie żaden, nigdy nie miałam "zacięcia". O śpiewie nie wspominam z przyzwoitości... Ale wyżej wymienionych lubię. W duecie (w trio) i osobno. 

/ Jacka szczególnie chyba za Rublowa - bo za Tarkowskim i przy tym za całą tradycją Ortodoksji. Ale to na inną okazję /  

Parę miesięcy temu dokonałam muzycznego "odkrycia", gdy natknęłam się na to, co z Kaczmarskim robi Mateusz Nagórski. Sprawdźcie, posłuchajcie. Polecam bardzo, bo Kaczmarskiego Mateusz wykonuje wiernie, prosto, bez udziwnień - nie jest to ani opis idealny, ani tym bardziej "rzeczowy" ale gdzie ja do pisania o muzyce... Ale mateuszowe wykonania po prostu brzmią tak, że słucha się ich z przyjemnością.

Teraz, wespół z Andrzejem Dębowskim, panowie przygotowują program "Skruchy i erotyki dla Ewy" biorąc na warsztat zbiór wierszy Jacka Kaczmarskiego i tworząc do nich samodzielnie muzykę. Temat wzięli szczególny, bo raz delikatny i zawoalowany, drugi raz bezpośredni, w wielu miejscach intymny, bardzo osobisty. I podeszli do niego z uwagą.

A próby wyglądają tak.






Dla ciekawych świata - drogowskazy:
* premiera niebawem, bo w kwietniu
Można poznać i posłuchać w internecie
Można też być na bieżąco, przyjść i usłyszeć na żywo

Mi się podoba bardzo.