środa, 5 marca 2014

Skruchy i erotyki

dla Ewy.

W innym tonie, bo o poezji. O poezji śpiewanej, bo ją lubię i doceniam bardzo. Tak samo jak lubię szanty. Dobrych parę lat temu w Warszawie przy ul. Kolejowej była świetna knajpa szantowa, Czarna Perła. Rubaszna i ze statkiem wewnątrz. Teraz chyba dalej jest, tylko "profil" zmieniła...  

Ale nie o szantach miało być,
a o poezji.

Kaczmarskiego lubię szczególnie. Kaczmarskiego i Gintrowskiego. Łapińskiego również, ale bardziej przywiązuję się zawsze do głosów, niż do nut. Muzyk ze mnie żaden, nigdy nie miałam "zacięcia". O śpiewie nie wspominam z przyzwoitości... Ale wyżej wymienionych lubię. W duecie (w trio) i osobno. 

/ Jacka szczególnie chyba za Rublowa - bo za Tarkowskim i przy tym za całą tradycją Ortodoksji. Ale to na inną okazję /  

Parę miesięcy temu dokonałam muzycznego "odkrycia", gdy natknęłam się na to, co z Kaczmarskim robi Mateusz Nagórski. Sprawdźcie, posłuchajcie. Polecam bardzo, bo Kaczmarskiego Mateusz wykonuje wiernie, prosto, bez udziwnień - nie jest to ani opis idealny, ani tym bardziej "rzeczowy" ale gdzie ja do pisania o muzyce... Ale mateuszowe wykonania po prostu brzmią tak, że słucha się ich z przyjemnością.

Teraz, wespół z Andrzejem Dębowskim, panowie przygotowują program "Skruchy i erotyki dla Ewy" biorąc na warsztat zbiór wierszy Jacka Kaczmarskiego i tworząc do nich samodzielnie muzykę. Temat wzięli szczególny, bo raz delikatny i zawoalowany, drugi raz bezpośredni, w wielu miejscach intymny, bardzo osobisty. I podeszli do niego z uwagą.

A próby wyglądają tak.






Dla ciekawych świata - drogowskazy:
* premiera niebawem, bo w kwietniu
Można poznać i posłuchać w internecie
Można też być na bieżąco, przyjść i usłyszeć na żywo

Mi się podoba bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz