Tego lata, jeszcze w maju, bądź czerwcu, jeśli pamięć mnie nie zawodzi, napisała do mnie Łucja Lange, czym sprawiła mi bardzo miłą niespodziankę i dużą przyjemność. Rozchodziło się o to, czy nie byłabym zainteresowana współpracą - być może jednorazowo, być może częściej - z działającym pod jej auspicjami internetowym wydawnictwem Lost & Found.
Zapoznałam się naprędce z już publikowanymi materiałami i bez dwóch zdań uznałam, że warto się postarać. Po pierwsze dlatego, że całe wydawnictwo, jego przesłanie i estetyka są mi bardzo bliskie i natychmiast przypadły mi do gustu. Po drugie, że można tam znaleźć naprawdę dobrych twórców, którzy zdążyli wypracować swój charakterystyczny styl. Nie tylko wśród fotografów, choć naturalnie ten dział L&F interesował mnie najbardziej. Dla mnie, jako że nie uważam się ani za profesjonalnego fotografa, ani tym bardziej za artystę (jeśli kiedykolwiek zacznę się tytułować "artystką" chyba pójdę popływać w Wiśle), była to perspektywa mile łechtająca ego, toteż pierwsze kroki poczyniłam do mojej ulubionej rudowłosej modelki i rozpoczęłyśmy przygotowania. Przygotowania do popełnienia zbrodni w moich ulubionych, bajkowo-wiktoriańskich realiach. Cechą L&F jest bowiem redagowanie poszczególnych numerów w myśl określonej idei, hasła, czy przesłania. A temat dla interesującego mnie, lipcowego wydania, brzmiał "zbrodnia". Ale gdzież tam ja i skrajny brutalizm...?
Toteż w okrutnie gorący i słoneczny dzień, walcząc z temperaturą, światłem oraz innymi przeciwnościami, razem z moim mężczyzną, Aleksandrą oraz Natalią (która zgodziła się grać rolę ofiary), wyruszyliśmy w plener. A że dziewczęta bardzo wczuły się w role, takie były tego efekty :)
Cały cykl, na który złożyło się 15 fotografii, został zamieszczony w lipcowym wydaniu L&F, do którego obejrzenia zachęcam. Mam też nadzieję, że wyniki mojej przyszłej pracy, czyli sesji przeznaczonej do numeru październikowego, również przypadną Redakcji do gustu. Ale na to będzie trzeba trochę jeszcze poczekać. Choć koncept już jest, a i Aleksandra zgodziła się po raz kolejny grać rolę mojej osobistej muzy ;) Nawet jeśli się nie uda, dobrze będzie znów się spotkać i stworzyć coś wspólnie. Ale i tak życzcie nam powodzenia!
* pozowały: Aleksandra Niewiadomska i Natalia Ornatowska
* fotografie i stylizacje: Agnieszka 'Frustra' Młynarczyk
* wodoodporne gorsety mojej ulubionej marki Papercats
* Mega*Zine Lost&Found do obejrzenia tutaj oraz na facebookowym fanpage.































