sobota, 16 marca 2013

Ars Noir: The Steam Ball. Szymon.

9 marca, sobota. Pałac w Rybnej, kilka minut po godzinie 9 rano. Zmęczona nocną podróżą z Warszawy do Katowic, pociągiem, który miał absurdalne opóźnienie (zima w wersji marcowej), po bardzo krótkiej domowej drzemce, docieram na miejsce sesji. 

W zasadzie to wolałabym wrócić do pościeli i nie wychodzić z niej do pory obiadowej, ale - skoro mieliśmy coś robić, bierzmy się do pracy. 

Poranny rozgardiasz chyba nikomu nie służy. Na miejscu jest już organizator, zbierają się pierwsi fotografowie. Od słowa do słowa: cześć-cześć. A skąd jesteś? A na poprzedniej edycji byłeś? Jak wrażenia? Dają tu kawę? Dają. 

Sama nie pijam kawy prawie w ogóle. Nawet w takich sytuacjach jak ta, kiedy może by się przydała. Na szczęście, w pałacowej szatni, gdzie wszyscy się zbieramy, jest miękki dywan, więc można się bez zbędnych ceregieli rozsiąść, a nawet rozłożyć. Mijają kolejne leniwe minuty. Kiedy przyjdą modelki? Część z nich zaraz powinna być, dzwoniłem. Ale widzę, że idzie model.

"Model"?!


Utarło się, że modeling i sesje zdjęciowe to domena kobiet. Kobiety pozują, kobiety kolekcjonują fatałaszki, dodatki, biżuterię. Mężczyźni stoją raczej po drugiej stronie obiektywu. W środowisku amatorów-hobbystów rzadko kiedy można trafić na modela płci męskiej, który wiedziałby, jak zachować się przed obiektywem, a przy okazji miałby wypracowany, określony look. Ale do nas przyjechał Szymon. I  do tego przyjechał w kilcie... 

 Dalej mogło być już tylko lepiej.



The Steam Ball było pierwszą sesją Ars Noir, w której uczestniczyłam. Ze względu na jej otwarty charakter, również do momentu rozpoczęcia nie wiedziałam, z kim będę pracować. Oprócz Szymona, przed moim obiektywem pojawiły się jeszcze dwie osoby, tym razem kobiety, Anna i Danai, które przedstawię w następnym wpisie. Tym razem jednak scena należy do Szkota. 



I absolutnie nie mogę na to narzekać :)

* model (oraz stylizacja): Szymon Jergas

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz