środa, 25 marca 2015

* HANDMADE - ODCINEK II: KOKOSZNIK *

Pozostając w tematyce twórczej.

W tym sezonie postanowiłam, że dołożę do swojej sesyjnej garderoby kilka dodatków, na które polowałam od dłuższego czasu i które gdzieś mi zawsze umykały. Zdobyłam dwie koronkowe parasolki (czerwoną i białą), kilka pięknych biżuteryjnych drobiazgów oraz - co szczególnie napawa mnie młodzieńczą dumą - sama zaczęłam "tworzyć". Pozwoliłam sobie ująć to słowo w cudzysłów, ponieważ moje "twórstwo" swoim poziomem pozostaje mniej więcej w pierwszej, no... drugiej klasie podstawówki, a powstaje tylko po to, żeby wyglądać. Ładnie wyglądać i nie rozpadać się w dłoniach. I jeśli te dwa warunki zostają spełnione, niczego więcej na teraz nie potrzebuję :)


A więc, odcinek drugi moich zmagań z igłą, nitką oraz różnymi okołotematycznymi elementami. Tym razem wzięłam na cel kokosznik, czyli specyficzne, bogato dekorowane nakrycie głowy, które kojarzy się z kulturą rosyjską/wschodnią. Nad tym tematem muszę się pochylić ambitniej i zajrzeć przy którejś okazji do literatury, bo polskim internetom w zakresie definicji słownikowych nie bardzo wierzę. Molom książkowym polecam niektóre publikacje profesor Anny Sieradzkiej (np. "Żony modne"), natomiast zjadaczy chleba wirtualnego odsyłam w tym miejscu do kokosznikowej notatki na The Russian Fashion Blog



Przejdźmy do sedna. Mój kokosznik powstawał z przerwami, bo żeby odczuwać przyjemność z nawlekania igły muszę mieć naprawdę specyficzny nastrój. Na budowanie owego nastroju złożył się szereg czynników. Obserwowanie rozgrywki w Amnesia The Dark Descent (wcale nie było strasznie), picie bourbona (Kenneth Donnelly zauważył, że Illusive Man też w bourbonie gustuje), słuchanie dywagacji kasztelana zamku Chojnik oraz z leksza kontrowersyjnego pod kątem treści, ale pięknie snującego się utworu Lany del Rey, którego - szczerze mówiąc - wciąż w kółko słucham. W tym czasie elementy kokosznikowe leżały rozgrzebane po całym pokoju, koraliki regularnie wciągałam odkurzaczem, a kolejne pary nożyczek były coraz trudniejsze do zlokalizowania. W końcu jednak powstał i prezentuje się...  "zadowalająco". Bojąc się porażki nie inwestowałam w żadne dekoracje, a jedynie udałam się na żer do moich matek i babć, wychodząc z założenia, że na pewno chomikują gdzieś jakieś zbędne koraliki, kupione albo otrzymane w prezencie w ramach "błędów młodości", przetarte, zniszczone, albo po prostu nie pasujące już do looku statecznych matron ;) Do tego trochę koronki, stare firanki, jakiś zniszczony obrus... i poszło. Jako taki wykonany jest z filcu o grubości 4 mm, a w środku (można do niego "zajrzeć") usztywniałam go rozmaitymi ingrediencjami, ponieważ z ładunkiem perełek filc nie byłby wystarczająco stabilny. Długo też rozważałam "jak" fizycznie zamocować go na głowie, żeby nie uciekał i się nie przewracał. Konstrukcja jest za ciężka i jednak zbyt porządna, żeby trzymać się na wsuwki, a mocowanie do oddzielnej opaski byłoby kłopotliwe. Ten problem rozwiązał się jednak sam w chwili, w której całe kokosznikowe bebechy zakryłam drugim plastrem filcu - dzięki czemu powstał swoisty worek/kieszonka. Ponieważ kokosznik jest dość spory, naciągnięcie go na czubek głowy (bo nie nosi się go jak zimowej czapki) nie odkształca zdobień ani nie powoduje niebezpiecznych napięć nitek. A więc mam kokosznikową kieszonkę.

Na głowę. 










Mniej więcej. Najważniejsze, że się trzyma.



...nie zapeszając, został mi jeszcze jeden, niewykorzystany kupon filcu, z którego co prawda tak dużej bestii nie stworzę, ale coś mniejszego, o prostszym kształcie, powinno wyjść :) 

Ale to następnym razem. Chwilowo muszę wrócić do piętrzącego się materiału z ostatnich sesji.

Bo przecież wiosna ;)

4 komentarze:

  1. Gratuluję wytrwałości - wyszedł ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Teraz czekamy aż Kasia z Vermilion Corsets dokończy swoją część "umowy", bo skleciłam go z myślą o wspólnym projekcie. Wyszło że obie mamy fioła na punkcie starej Rosji :)

      Usuń
  2. Witaj,
    powstała ostatnio grupa na Facebook'u, której celem jest zrzeszanie alternatywnych blogerów/vlogerów. Chcemy dać możliwość promowania się i obserwowania blogów czy kanałów, które są interesujące. Myślę, że zainteresuje Cię to.
    https://www.facebook.com/groups/369883419877209/?fref=ts
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... jakoś bardzo ambitnie (jak widać) nie bloguję, ale dzięki za tipa :) Zaraz się zgłoszę:)

      Usuń