niedziela, 19 maja 2013

Samyang Roadshow: Tilt-Shift 24mm

Mimo że raczej przez długi czas jeszcze nie odważę się mówić o sobie "profesjonalista" w dziedzinie fotografii, to staram się być na bieżąco oraz śledzić rozmaite nowości. Pod tym względem "pilnuje mnie" oraz nieraz męczy jakimiś newsami mój facet, który również interesuje się fotografią, choć bardziej w jej wydaniu teoretycznym. Taka sytuacja jest dla mnie bardzo wygodna, bo kiedy coś przerasta moje możliwości i stwarza problem, zamiast do krainy internetu czy serwisu, idę do niego ;) 

Tak też było kilka tygodni temu, kiedy w środku dnia odebrałam pilną wiadomość, że Samyang organizuje pokaz swojego nowego szkła i może warto na to iść. Brzmiało tym ciekawiej, że owym szkłem jest tilt-shift o całkiem szerokim polu widzenia, bo ogniskowej 24 mm. Sama nigdy nie miałam okazji mieć w rękach tego typu obiektywu i też uznawałam go raczej za dość specyficzną "zabawkę" o wąskim zakresie funkcjonalności, toteż tym bardziej imprezę Samyaga uznaliśmy za wartościową i ostatecznie wybraliśmy się na edycję warszawską, która miała miejsce w sobotę, 18 maja, w Centrum Konferencyjnym przy ulicy Wilczej.


Podstawowe pytanie - czym jest obiektyw tilf-shift? Krótko mówiąc i może trochę upraszczając, jest to szkło z funkcją korekty perspektywy, w którym ręcznie można dokonać przesunięcia soczewek względem matrycy, dzięki czemu można regulować płaszczyznę ostrości, unikać zniekształceń związanych z użytkowaniem określonych soczewek, albo wręcz takie zniekształcenia wymuszać. Zastosowania? Okazuje się, że bardzo szerokie - od architektury (unikanie efektu "walących się" ścian), poprzez panoramy, fotografię produktową, portretową (bo czemu nie?) czy artystyczną. 

To tak w skrócie.

W praktyce obiektyw zafundował bardzo pozytywny odbiór. Jego wykonanie jest staranne, on sam jest dość lekki (640 g) i poręczny. Oczywiście produkując obiektyw, który w zamyśle ma być przeznaczony dla kilku systemów, pewnych rzeczy się nie przeskoczy i podpinając go pod Nikona w paru kwestiach do ergonomii można mieć zastrzeżenia, ale wciąż jest to rzecz, którą da się obsłużyć (chociaż kilka paznokci pewnie się połamie na wstępie). Miłym aspektem jest też jego ostrzenie: oczywiście jest to sprzęt w pełni manualny, ale przy świetle 3.5 obraz faktycznie jest ostry. Tu mogłabym trochę pomarudzić, ponieważ jestem również posiadaczką fisheye od Samyanga (8 mm 3.5), które z ostrością miewa problemy... Ale tilt-shift naprawdę radzi sobie nieźle. Porównywalnie ze szkłami systemowymi? Tego niestety nie wiem i to pytanie pozostawiam otwarte.


(30. piętro PKiN nie jest najlepszym miejscem na rozstawianie statywu)
Czego mi brakowało? ...tulipana. Może zbyt prozaiczne, ale istotne, szczególnie że ten obiektyw przesunięty w pionie może brzydko "zahaczyć" o jakiś obiekt na swojej drodze, chociaż jest to oczywiście kwestia przyzwyczajenia i wprawy. Bardzo też żałuję że ekipa Samyanga nie dostarczyła filtrów (chociażby UV), bo parę razy na obrazie zarejestrowała się nam śliczna, choć niepożądana, tęcza... Za to w ogóle praktycznie nie pojawił się problem aberracji chromatycznej, co bardzo sobie można chwalić. Szczególnie w porównaniu z 50mm 1.8 Nikona, które to szkło też używam i po podpięciu go do pełnej klatki brzegi kadru są rozkosznie różnokolorowe...

jest i tęcza
Pomarudzić można przede wszystkim na czas całego wydarzenia. Po prelekcji i prezentacji obiektywu na dwie godziny można go było wypożyczyć do testów (my ze swoim egzemplarzem uciekliśmy na trzydzieste piętro Pałacu Kultury), jednak tak krótki czas, szczególnie dla osób nie mających doświadczenia z tego typu sprzętem, to zdecydowanie za mało. Podejrzewam, że przydałoby się mieć na to na spokojnie kilka dni, a i tak nie opanowałoby się jego możliwości w stu procentach.



Podczas imprezy można było również wypożyczyć i przetestować inne szkła Samyanga i tutaj udało mi się dostać obiektyw portretowy 85mm ze światłem 1.4. Jakiś czas temu nawet rozważałam jego zakup, ale bolało mnie, że on też jest w pełni manualny i ostatecznie odpuściłam (będę chyba musiała zacząć nosić okulary, stąd AF na ten moment bardzo mi pomaga). I to było kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie, bo ten obiektyw prowadzi się świetnie, ostrzy jak żyleta, a i kolory oddaje nasycone i żywe. Tutaj bardziej mógł się wykazać Tomasz, nie ja, ale kto wie - jeśli w końcu odwiedzę lekarza i będę prezentować nowy look okularnicy, może i za tą 85tką się zakręcimy...

a to ja w wersji 85mm właśnie 
W ogóle tego typu eventy uznaję za świetną ideę, bo jest to idealna okazja do bliższego zapoznania się z danym sprzętem w praktyce, a nie tylko bazowanie na słupkach, statystykach i opiniach internautów (które jaki bywają - mówić nie trzeba). W zeszłym roku byliśmy też na Roadshow Nikona, gdzie prezentowano body D4... i od tego momentu tak strasznie bardzo chciałabym je mieć...

* Samyang Roadshow
* Więcej informacji o obiektywie Tilt-Shift 24 mm
* Oraz o obiektywie 85 mm

wtorek, 7 maja 2013

Spojrzenie wstecz - Mapa Miejsc Ciekawych

Tym razem słów kilka o materiale, który obecnie znajduje się w tzw. Krainie Szuflady...

Latem 2012 roku uczestniczyłam w warsztatach fotoreporterskich, mających na celu stworzenie "Mapy Miejsc Ciekawych" - portalu internetowego, swego rodzaju książki-przewodnika po interesujących, acz nieco zapominanych czy "nie zauważanych" zakątkach Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Zadaniem fotografów było zilustrowanie wybranego reportażu (czasem jednego, czasem kilku), stworzonego przez ekipę "dziennikarską". Było to nie lada wyzwanie, jako że z jednej strony należało przedstawić daną historię zgodnie z pewnym ogólnym założeniem, z drugiej jednak można było zachować dowolność interpretacji. Można by powiedzieć, że to kolejna "cegiełka" w odwiecznym sporze pomiędzy tekstem i obrazem - ale faktycznie była to przede wszystkim bardzo ciekawa i angażująca przygoda, którą wspominam niezwykle miło i cieszę się, że cały projekt został szczęśliwie doprowadzony do końca. Zwieńczeniem była zorganizowana pod koniec października wystawa fotografii w Centrum na Mariackiej w Katowicach.

Czy aby to jednak koniec? Jak się okazuje - nic z tych rzeczy! Mapa Miejsc Ciekawych znów ożywa, dając szansę nowym amatorom fotoreportażu. Pojawi się również jej papierowe wydanie (z moimi fotografiami w środku). Jednocześnie, korzystając z wiosennej aury, autorzy Mapy organizują grę terenową, o której możecie przeczytać TUTAJ. Ja, niestety, ze względu na przeprowadzkę do Warszawy, swoją działalność w Mapie już zakończyłam, ale wciąż z ciekawością słucham, co dzieje się na froncie :) A dzieje się sporo! Ogólnie wydaje mi się, że ten projekt swojego potencjału jeszcze przez długi czas nie wyczerpie... 

Sama wzbogaciłam Mapę o trzy fotoreportaże i zdjęcia z dwóch z nich chciałabym dziś przybliżyć. Ilustrowane przeze mnie teksty dotyczyły malarza Erwina Sówki (tekst "Śląskie Baby są jak piersi" Dagmary Tomczyk), osiedla na katowickich Borkach (tekst "Borki" Joanny Soćko) oraz Dąbrowy Miejskiej (tekst "Miejsce, którego nie ma" Justyny Dziembały)

A wyglądało to tak...

"Borki"




"Miejsce, którego nie ma" 




Całe teksty, do których przeczytania zachęcam, znajdują się tu:

*
Czasem żałuję, że musiałam opuścić Katowice, ale pociesza mnie myśl, że w obecnych czasach wystarczy kilka godzin, żeby znów poczuć się "jak w domu". Bo "domy" to już chyba na stałe mam dwa (Jacek Kaczmarski też o tym śpiewał). Więc nie jest to strata całkowita.

* Mapa Miejsc Ciekawych - oficjalna strona
* Oraz jej fanpage na Facebooku