Katastrofa widziana tylko w nadfiolecie - oraz czasem w błysku lampy.
Dla mnie - Modelka Renesansu.
Nie umiem chwalić ludzi, ale Joanny nie sposób nie pochwalić. Każde jej wcielenie jest inne, wypracowane, przemyślane i dopasowane do okoliczności. Angażuje się całym sercem, potrafi wiele poświęcić i nigdy się nie skarży. Jest jedną z tych Modelek, które wiedzą, na czym polega Gra i świadomie biorą w niej udział. Potrafią grać, morfować się i podobnie jak koty - dopasowywać do kształtu naczynia, do którego wpełzają. To Osoby, z którymi nie tylko świetnie się pracuje, ale i które z przyjemnością ogląda się jako widz. Sama jako fotograf mam swoje poletko, w którym sobie w spokoju grzebię. Hodując paprocie, średnio interesują mnie hortensje. Ale lubię na nie czasem popatrzeć. I tak samo jest z Joanną - uwielbiam ją na swoich zdjęciach i z przyjemnością oglądam na zdjęciach cudzych. Niezależnie od tego, czy pozuje w posapokaliptycznym kombinezonie i umorusana smarem, czy w czystym białym tshircie, czy kusej lateksowej sukience i czapce z daszkiem. Po prostu to umie. Zdolna bestia.





















