Jako że pracuję w firmie ze sprzętem fotograficznym i odpowiadam za zdjęcia owego sprzętu, świat packshotów to mój chleb powszedni. Packshotów na stole, pod stołem, w namiocie, na campingu, z kawą, herbatą, z pantografem i na statywach. Generalnie przynosi się Ofiarę, kładzie na owym stole, włącza się to wszystko dookoła, ustawia, strzela, a potem siada i szparuje. Różdżką, "szybkim zaznaczaniem", piórkiem i cholera wie, czym jeszcze, żeby to zrobić wygodnie, szybko i dobrze.
Także - umiem. I przyznam, że bardzo to lubię, bo to dla mnie sposób na równowagę. W portrecie mam swój świat i ciężko mi robić zdjęcia bez masy moich ulubionych, zgniłozielonych filtrów - choć lubię oglądać dobre, wypucowane portrety i umiem skalę tego profesjonalnego pucowania docenić. Ale po prostu lubię swój brud, swąd, plamy, kocie kłaki na skanerze Epsona i całą "niedoskonałą" otoczkę. Lubię i dobrze się w tym czuję.
A przedmioty? Czyste, wymiziane, dokładne, ostre. Poniekąd nudne i z taśmy - a jednak też fajne. Dwa kompletnie różne światy fotograficzne, inne techniki, inna postprodukcja.
No ale cóż. Życie nie jest takie proste i nie dzieli się na czarne i białe. Nie można "tylko" robić zdjęć głowic kulowych, ani nie można "tylko" robić portretów.
Bo tak: robisz zdjęcia - poznajesz ludzi. Doskonalisz się - oni też nie stoją w miejscu. Spotykacie się raz, drugi, trzeci - i nagle to nie jest już kumpelskie cykanie fotek na polu przy belce zboża, czy na torach kolejowych. Robi się z tego poważny deal, bo i wy poważnymi ludźmi się staliście ;) Niektórzy znają się na photoshopie, inni znają się na modzie. Każdy, ostatecznie, na swojej wiedzy zaczyna zarabiać. I jak to bywa w życiu ludzi dorosłych, trzeba czasem coś dorosłego zrobić wspólnie...
Także, oto przed Wami Katarzyna, pomysłodawczyni i właścicielka sklepu Breslauerin, w którym możecie znaleźć starannie przygotowane i wyselekcjonowane ubrania sprzed kilkudziesięciu lat, po które Katarzyna (a raczej Katarzyny, bo dwie oddzielne się w ten proceder angażują) jeżdżą setki kilometrów, które oglądają pieczołowicie, poddają ekspertyzie, naprawiają jeśli trzeba, wyceniają i dają im drugie życie <3
Idźcie i kupujcie, serio. Warto takie inicjatywy wspierać, bo nawet ja - lebiega kompletna - szybko dostrzegłam różnicę pomiędzy świetnej jakości ubraniem "po babci", a tym, co można spotkać we wszystkich możliwych centrach handlowych...
Choć, umówmy się, w sukience to ja mogę chodzić po domu.
W wolny weekend.
Czyli rzadko ;)


















