Chciałam kiedyś mieć psa typu Lassie. Żeby był duży, ładny, miał błyszczące futro i prezentował się godnie. Żeby był miły i towarzyski. Żeby dawał się przytulać, przynosił rzucane patyki, spał w nogach mojego łóżka, a w razie konieczności bronił mnie przed Złem.
Chciałam żeby to był Lassie, bo Lassie był ładny. Potem dowiedziałam się, że są też na świecie inne psy. Ładniejsze, postawniejsze, mądrzejsze. Również takie bardziej złośliwe, niemądre lub irytujące. Oraz że, niezależnie od swojej wielkości oraz poziomu psiego IQ, dzielą się mniej więcej tymi samymi cechami.
Są... namolne. Domagają się uwagi. Hałasują, zwłaszcza jak przyjdzie poczta/dostawca pizzy/ksiądz. Albo jak rozmawiasz przez telefon. Charakterystycznie pachną. Jak są mokre, pachną o wiele bardziej charakterystyczne. Gubią sierść. Dużo sierści. Dwa razy w ro... nie. Gubią ją cały czas. Czasem chorują, a jak chorują, bywają Workiem Kartofli, który trzeba wnieść na czwarte piętro. Albo rozrywają ubranie (oczywiście cudze) i boleśnie ranią, kiedy oddaje się je do weterynarza. Że jak są zdrowe to kradną jedzenie. Że jak nie zdążą przemyśleć swojego kradziejstwa, to skradziony przedmiot wypluwają. Obśliniony. Bardzo. Że niszczą drewniane podłogi, czasem panele, jak też okładziny na drzwiach wejściowych. A kiedy w końcu, po dziesięciu minutach zawodzenia, otworzy im się drzwi na balkon/taras/ogród, żeby mogły iść sobie gdzie-tam-chcą i po-co-chcą, po minucie wracają. Nie lubią zostawiać cię samopas podczas posiłku. Liczą kęsy, a licząc je, chuchają. Jesz pyszną kolację czując ich oddech. Równie charakterystyczny, co zapach mokrej sierści. Czasem dotkną cię pyskiem, kiedy masz akurat wyjściowe ciuchy. Czasem, ale szczególnie, kiedy ubranie jest jasne. Albo kiedy przyjeżdżasz na weekend i masz tylko jedną parę spodni. To będą tyrpać cały czas. A potem poczekają, aż weźmiesz wieczorny prysznic i odłożysz odzież gdzieś na skraj łóżka, to nie omieszkają się w pobliżu wytarzać. W pobliżu. Albo na twojej odzieży. I w pościeli. I na kocu, którym przykrywasz pościel.
...tak po prawdzie, to chyba już nie chcę psa
(chyba że to będzie jamnik!)
Za to na chwilę obecną mam inne stworzenia Chaosu. Stworzenia Chaosu w liczbie dwóch, czarne jak węgiel i złe jak szatan. Ponoć to właśnie one przywlokły do Europy dżumę...
...
Wracając jednak do psów, to nie można nie przyznać, że bywają naprawdę - kurcze! - ładne. Szczególnie na zdjęciach! Do tej pory nie miałam okazji współpracować z samymi czworonogami, tudzież modelkami, które miałyby jakieś ciekawe czworonogi, toteż gdy odezwała się do mnie Dobrea (patrzcie jakie miniaturowe cuda potrafi tworzyć!), zakasałam rękawy na myśl o wspólnym projekcie. Znajoma owa bowiem posiada Psy. Psy przez wielkie P, silne i narwane haskacze (i półhaskacze) w sile trzech. Psy, które ciągną zaprzęg, jedzą surowe mięso, a tak w ogóle to nie potrafią usiedzieć w miejscu. I tak oto, od słowa do słowa, postanowiłyśmy spotkać się przy najbliższej zimowej okazji, kiedy wpadnę do rodziny na Śląsk.
Termin jednak się oddalał, bo to albo ja podupadałam cyklicznie na zdrowiu, albo zima w ogóle była jakaś... dziwna. W końcu nasze marzenia o śniegu odłożyłyśmy na półkę. Kiedy ustaliłyśmy termin i zabrałyśmy się do pracy, dzień wcześniej wyciągnęłam Tomka na rekonesans, żeby poznać z bliska okolicę, którą wzięliśmy na celownik. Chcieliśmy zaszyć się gdzieś, gdzie psy nie będą rozpraszane czynnikami zewnętrznymi, jak też same nie zdążą się rozproszyć. Padło na Ziemię Niczyją pomiędzy Tarnowskimi Górami a Bytomiem - starą kopalnię dolomitu, która w powszechnej świadomości autochtonów funkcjonuje jako "ta duża dziura w ziemi widoczna z 820". Wielka dziura, budząca respekt, po której można do upadłego hasać, jeździć na rowerach, quadach lub motórem. Tereny, na których obrzeża wjazd autem skutkuje zawiśnięciem na garbie, a ostateczna droga w dół jest naprawdę długa :) Ale nic to, idziemy! Psy się chociaż porządnie wyspacerują. Poza tym w dół jest zawsze łatwiej i przyjemniej. Za to, jak się okazało, stare ludowe porzekadła głoszą prawdę, bo gdy osiągnie się już poziom dna, może być tylko lepiej.
Bo co było na samym dnie?
Śnieg! :D

***
modelka: Dobrogniewa Lecyk
jej leśne stwory: Yrsa, Tari i Ymir
foto, styl, mua: Agnieszka Młynarczyk
nieoceniony psi pomocnik: Tomasz Czora











